
ten czas biegnie tak szybko?
2010-01-15, 21:39:11
w poniedziałek Mała skończy 8 miesięcy, a mi stuknie 2 miesiące od powrotu do pracy. od listopada ciągle się coś działo - chociaz nie da się ukryć, że większość zmian dotyczyła naszego Szkraba.
w telegraficznym skrócie - na dziś Gosia chodzi trzymając się mebli, stoi dłuższą chwilę bez trzymanki, mówi "mama", "papa", "baba", "hej", "dzidzi" i mnóstwo innych bliżej niezidentyfikowanych dźwięków, zajada się zupkami i deserkami ze słoiczka, choć nadal jest głównie "piersiowym" dzieckiem, waży ok. 8,7 kg, ma 72 cm, absolutnie nie znosi swojego łóżeczka, nie przesypia nocy, widać już jej dwa ząbki (dolne jedynki) i jest najmądrzejszym i najwspanialszym dzieckiem na świecie :)
to tyle, żebyście nie zapomnieli, że mój cały świat w tej chwili to Gosia i Małż :)
skomentuj (2)
mamy się świetnie
2009-11-17, 11:35:27
niedługo Mała skończy pół roku, a mnie minie 7 miesięcy i 18 dni poza pracą - ona zostanie w domu z Tatą, a mama pójdzie między ludzi.
chcemy, aby przynajmniej przez pierwszy rok jedno z nas było z Pyzą. pół roku była mama, pół roku będzie tata.
a notka pojawi się, jak naprawię (bądź zakupię) przewód zasilający lapka - który "się sam" popsuł.
skomentuj (0)
dostałam wiadomość
2009-09-22, 21:18:39
i szukam odpowiedzi. pytanie jest o moje szczęśie.
ja chyba jestem szczęśliwa pomimo. cokolwiek by się nie działo. bo wierzę i wiem, że wszystko, co się przydarza i przytrafia, prowadzi do dobrego.
ale pomyślę jeszcze chwilkę, zanim wyślę odpowiedź...
skomentuj (1)
4 miesiące za nami
2009-09-22, 10:31:28
codziennie sobie obiecuję, że wstąpię na bloga, aby choć napisać jedno słówko. codziennie jest coś ważniejszego :)
tak samo od 4 miesięcy zbieram się do opisania porodu - i pewnie w końcu nic nie napiszę na ten temat.
ciągle biegamy z Małą po lekarzach, teraz już kontrolnie (następna wizyta u ortopedy za rok, u kardiologa za pół roku), neonatolog też zaprasza nas coraz rzadziej. najbliżej - bo w piątek - druga już wizyta u neurologa.
urlop macierzyński powoli dobiega końca. 4 października powinnam stawić się do pracy - ale oczywiście wykorzystam jeszcze zaległy i bieżący urlop, 2 dni opieki i wracam dzień po skończeniu przez Gosię pół roku. z Małą zostanie Tata :)
(lepsza krótko notka niż wcale, prawda? :))
skomentuj (2)
za 3 dni Gosia kończy 3 miesiące
2009-08-15, 11:09:58
a ja, jak widać, nie piszę. chociaż dużo się dzieje - ciągle coś nowego, oczywiście, jeśli chodzi o Małą :)
mnie przeraża świadomość, że coraz bliżej do końca urlopu macierzyńskiego - nie ze względu na powrót do pracy, a zostawienie Małej. uważam, że urlop macierzyński powinien trwać przynajmniej rok :)
a niemal trzymiesięczna Gosia wygląda tak:
skomentuj (5)
niedługo Gosia skończy dwa miesiące
2009-07-11, 08:56:36
a ja ciągle nie piszę.
bo zapatrzona jestem w nią jak w obrazek - bardziej nawet. przyglądam się na nią godzinami, podziwiając każdą minę, każdy grymas, każdy uśmiech. wiem już, co oznaczają poszczególne samogłoski, w jakich godzinach nie możemy absolutnie przyjmować gości, bo jest marudna, wiem jak ją rozśmieszyć...
mnóstwo drobiazgów, które pochłaniają mi większość dnia.
skomentuj (2)
jesteśmy już w domu od Dnia Matki :)
2009-05-28, 22:09:50
Gosia urodziła się 18 maja o 21.35, poród naturalny, 59 cm, 4685g (to nie pomyłka ;)). spędziłyśmy dużo czasu w szpitalu, ale już jesteśmy w domku.
kiedyś może opiszę poród. wbrew pozorom nie był straszny ;) i następnego dnia po porodzie byłam pewna, że chcę mieć więcej dzieci - może nie już zaraz - ale poród nie przestraszył mnie tak, by uznać, że jedynaczka to najlepszy pomysł ;)
2 godziny i 35 minut i Mała była z nami. mimo wsześniejszych ustaleń, mąż zdecydował, że będzie rodził ze mną. wielka chwała mu za to, bez niego nie wiem, co by było...
a to nasza Pyza:
skomentuj (12)
ciągle w dwupaku
2009-05-18, 11:11:46
nie mam nic do dodania.
skomentuj (4)
nietowarzyska
2009-05-04, 19:13:28
jestem. nawet bardzo. męczą mnie spotkania z ludźmi, wyjścia z domu, wizyty domowe. męczy odpowiadanie na ciągle te same pytania - jak się czuję? czy już urodziłam? kiedy będę rodzić? dlaczego jeszcze nie urodziłam? dlaczego mam taki duży brzuch? czy to nie będą bliźniaki?
zastanawiam się nad zrobieniem takiego faq - najczęściej zadawane pytania i odpowiedzi - każdej osobie, którą spotkam, będę dawać kartkę z faq. zaoszczędzi to czasu i zbędnych pytań.
i oczywiście wiem i rozumiem, że to z dobroci serca i troski o nas. nie pomniejsza to jednak mojej irytacji.
"długi" weekend minął nam bardzo stabilnie - w czwartek pojechaliśmy na wieś na grilla z rodzeństwem stryjecznym (8 do 12 osób uczestniczących, w zależności od chwili), przenocowaliśmy tam i w piątek wróciliśmy do domu. i od piątku praktycznie nie ruszyliśmy się z mężem z domu - pomijając krótkie sobotnie wyjście do sklepu.
oglądaliśmy filmy, graliśmy na komputerach, czytalismy książki - właściwie odcięliśmy się od świata zewnętrznego. bardzo mnie się to spodobało :)
poza tym wszystko się na razie pięknie układa - rodzice zasponsorowali wózek Gosi, dostałam nieoczekiwaną "bilansówkę", większa częśc zakupów jest zrobiona, pozostaje spakowanie torby do szpitala i oczekiwanie...
co prawda jak na razie nasze dziecko nie wyraża żadnych chęci pojawienia się po "naszej" stronie (lekarz powiedział, że szanse, aby urodziła się przed 15 maja są zerowe), ale jeszcze mamy odrobinę cierpliwości ;)
poza tym łóżeczko ciągle pełne jest nieuprasowanych ubranek dziecięcych, więc może dobrze, że się nie spieszy ;)
a na podwieczorek dziś u nas parzaki - przepis na parzaki robione u nas w domu powienien zaczynać się tak: bierzemy męża i...
skomentuj (5)
a po świętach nie dzieje się nic
2009-04-20, 17:53:51
leniuchuję na całego, została mi jeszcze jedna pralka ubranek (trzy już wyprane, jedna nawet uprasowana, dwie pozostałe czekają w dziecięcym łóżeczku w kolejce do prasowania), wózek zamówiony w środę, w czwartek pojawił się w domu.
w ubiegły wtorek lekarz stwierdził, że nie ma żadnych oznak, aby mała miała się "uzewnętrznić" w najbliższym czasie.
ja za to zaczęłam narzekać - palce u rąk mam jak serdelki, potwornie bolą mnie przy zaciskaniu dłoni w pięść, zwłaszcza w nocy i po nocy, nogi mi puchną tak, że nie widać kostek - wystarczy, że pochodzę lub posiedzę trzy godziny. większość czasu spędzam w związku z tym w pozycji półleżącej. i takim to cudem nie ma mowy o porządkach w domu...
prasowanie idzie mi tak kiepsko również dlatego, że po 5 minutach stania przy desce drętwieje mi prawa noga.
na szczęście wyniki są niemal doskonałe.
a torba do szpitala ciągle nie spakowana.
skomentuj (2)